Miłość jest ślepa... Nienawiść jednooka... Tylko przyjaźń nie ma kłopotów ze wzrokiem...
- Strasznie tęskniłam, kiedy przyjechałaś? Mamy tyle do obgadania, muszę ci poopowiadać o wszystkim i ty mu... - rozgadała się.
- Ja też tęskniłam, jak mogłaś zmienić numer? - zapytałam.
- Nie zmieniłam, tylko zgubiłam telefon, a numer razem z nim. - zaśmiała się. Tak bardzo za nią tęskniłam, za tym jej bezustannym gadaniem o wszystkim i o niczym.
- Grace. - powiedział jakiś chłopak o latynoskich rysach twarzy i odstających uszach.
- Hmm? - odwróciła się w jego stronę.
- Może nam przedstawisz swoją śliczną koleżankę. - zaproponował.
- Tak jasne... To jest Kim, A to są Jerry Julia, Milton i Jack. - przedstawiła wszystkich po kolei. Największą uwagę zwróciłam na Jack'a. Był przystojny, miał puszyste gęste włosy, słodkie dwa pieprzyki na twarzy, no i był bez koszulki!!! OMG!!! Pierwszy raz widzę taką klatę.
- Hej. - przywitałam się, a oni odwzajemnili mój gest.
- Właśnie idziemy do dojo. Idziesz z nami? - zapytała uśmiechając się od ucha do ucha.
- Jasne. - odparłam i wszyscy ruszyliśmy w stronę centrum. Ja szłam obok Grace, Milton obok Julii i trzymali się za ręce, a Jack szedł z Jerrym na samym początku.
- Kiedy przyjechałaś? - zapytała.
- Dzisiaj. Zostawiłam nawet nie rozpakowane walizki i wyszłam pozwiedzać. - oznajmiłam z miłym uśmiechem.
- Pomogę ci z tymi walizkami... Ile ich masz? - zapytała.
- Trzy - odparłam i się do niej uśmiechnęłam. Już po paru minutach weszłyśmy do dojo w centrum. Było to dojo, które od razu bardziej mi się spodobało, "Bobby'ego Wasabiego". W środku było kilka szafek, przed wejściem stały puchary za różne zawody, najczęściej za 1 miejsce. Były lekko beżowe ściany, prawie, że białe a podłoga była przykryta niebieskimi matami z nadrukowanym logo dojo.
- Ćwiczyłaś? - zapytała.
- Tak trochę. - powiedziałam.
- Więc, sprawdźmy czy nie wypadłaś z formy.-powiedziała i zdjęła buty stając na macie.
- Ty? - zapytałam unosząc jedną brew do góry.
- Mam niebieski pas. Druga z najlepszych w dojo. - powiedziała z cwaniackim uśmieszkiem.
- A kto jest najlepszy? - zapytałam składając ręce na piersi.
- Jack. - nie przegrał od 4 lat, żadnej walki.
- Jaki ma pas? - zadałam kolejne pytani.
- Czarny 3 stopnia. - powiedziała i pociągnęła mnie za sobą na matę. Zdjęłam buty i się ukłoniłyśmy. Zaczęła się walka. Rzeczywiście. Grace jest dużo lepsza niż była, zresztą ja też. Blokowałam każdy jej cios, a ona moje. Po 5-minutowej walce, wreszcie przerzuciłam ją przez ramię, a ta upadła na ziemię. Ktoś zaczął bić brawo. Odwróciłam się w stronę tego kogoś i zobaczyłam chłopaka o bujnej czuprynie kręconych włosów ubranego w czarno-czerwone kimono.
- To było coś. - powiedział i podszedł do mnie - Może dołączysz do czarnych smoków? - zaproponował i się szeroko uśmiechnął.
- Zostaw ją Frank. - wtrącił się Jack, stając obok mnie.
- Gdyby tu stał Kai, nie byłbyś taki cop do przodu co Jack. - powiedział nie tracąc uśmiechu z twarzy.
- Nie boję się ciebie, Kai'a, ani nikogo z tej waszej bandy czarnych smoków. - powiedział pewny siebie Jack. Frank chciał go uderzyć, ale on zablokował jego cios i wykonał kopnięcie w przód. Trzymając się za obolałą część ciała wybiegł z dojo.
-Nie przejmuj się nim Kim, on i czarne smoki to takie pijawki, jak się przyczepią to nie chcą się odczepić, ale w końcu odpuszczają. - powiedział Jerry - A tak w ogóle to gdzie Rudy. - zapytał gdy do budynku wbiegł zdyszany facet w średnim wie- Przepraszam za spóźnienie, ale goniło mnie stado kaczek. - powiedział jak złapał oddech.
- Co? - zapytała zdziwiona Grace.
- No bo, byłem sobie w parku i karmiłem kaczki chlebem, no a jak się skończył to chciałem już pójść, ale one chciały więcej. Zaczęły mnie gonić przez trzy przecznice, aż w końcu je zgubiłem na przejściu dla pieszych w tłumie. - wytłumaczył.
- A nie przyszło ci do głowy, że może masz okruszki chleba na tyłku? - zapytał Milton.
- Co to głupie, niby skąd... O niech to!-powiedział spoglądając na swój tył. Poszedł do swojego gabinetu.
- To Rudy nasz sensei. - oznajmiła Grace po czym podeszła do Jerry'ego.
- Zapiszesz się na lekcje? - zapytał Jack.
- Nie wiem musiałbym się najpierw zapytać rodziców. - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Dobra możemy zaczynać. - powiedział Rudy, jak wyszedł z gabinetu.
- A ty to? - zapytał wskazując na mnie palcem.
- Jestem Kim. - powiedziałam
- Jest super pokonała Grace. - powiedział Jerry, za co oberwało mu się w głowę od wściekłej Thomson.
- Super, jaki masz pas?
- Czarny 2 stopnia.
- Chcesz się do nas zapisać?
- Muszę się zapytać rodziców. - powiedziałam z miłym uśmiechem - Mogę iść jeśli będę przeszkadzać. - dodałam po chwili.
- Nie, oczywiście, że możesz zostać. - powiedział, usiadłam na ławce i z zaciekawieniem oglądałam trening. Patrzyłam na Grace, ale szczególną uwagę poświęciła Jack'owi. Karate to dla niego naprawdę przyjemność. Z chęcią wykonywał wszystkie polecenia Rudy'ego i wszystko wychodziło mu perfekcyjnie. Po dwóch godzinkach skończyli trening. Grace szybko pobiegła się przebrać, a obok mnie usiadła Julia.
- Wpadł ci w oko, co? - zapytała z ruszając brwiami.
- Co? Nie wiem o czym mówisz. - skłamałam chcą uniknąć tego tematu, bo chyba rzeczywiście się zauroczyłam.
- Nie udawaj. widać na kilometr, że Jack ci się podoba. - powiedziała - Ja też taka byłam gdy poznałam Miltona. - dodała.
- Ale nawet gdyby on mi się podobał, nie mam czasu na miłości, a moi rodzice by mnie zamordowali. - powiedziałam i spuściłam głowę.
- Po pierwsze - Gapiłaś się na niego cały czas i co jakiś czas się do siebie uśmiechaliście. Po drugie - On też się zauroczył jak nie coś więcej. Po trzecie - Jeśli to miłość nic nie będzie w stanie was rozdzielić, a ty zawsze znajdziesz czas dla drugiej połówki. - mówiła z przekonaniem. Z szatni wyszła Grace.
- Idziemy Kim? - zapytała podchodząc do nas.
- Tak jasne. - powiedziałam i wstałam - Pa Julia! - krzyknęłam jeszcze na pożegnanie. Wyszłyśmy z dojo i kierowałyśmy się do mojego nowego domu, niestety nie na długo, a szkoda naprawdę bardzo mi się tu spodobało. Szłyśmy niedługo, ale i tak wydłużyłyśmy sobie drogę, przez powolnie stawiane kroki i spacer przez park po drodze. Doszłyśmy wreszcie do małego jednorodzinnego domku. Weszłyśmy do środka, w kuchni spotkałyśmy moją mamę.
- Dzień dobry. - przywitała się Grace.
- Dzień dobry, a od kiedy ty tu mieszkasz Grace? - zapytała moja rodzicielka.
- Od 6 miesięcy. - oznajmiła Thomson. Poszłyśmy na górę do mojego pokoju.
- Wpadł ci w oko, co? - zapytała z ruszając brwiami.
- Co? Nie wiem o czym mówisz. - skłamałam chcą uniknąć tego tematu, bo chyba rzeczywiście się zauroczyłam.
- Nie udawaj. widać na kilometr, że Jack ci się podoba. - powiedziała - Ja też taka byłam gdy poznałam Miltona. - dodała.
- Ale nawet gdyby on mi się podobał, nie mam czasu na miłości, a moi rodzice by mnie zamordowali. - powiedziałam i spuściłam głowę.
- Po pierwsze - Gapiłaś się na niego cały czas i co jakiś czas się do siebie uśmiechaliście. Po drugie - On też się zauroczył jak nie coś więcej. Po trzecie - Jeśli to miłość nic nie będzie w stanie was rozdzielić, a ty zawsze znajdziesz czas dla drugiej połówki. - mówiła z przekonaniem. Z szatni wyszła Grace.
- Idziemy Kim? - zapytała podchodząc do nas.
- Tak jasne. - powiedziałam i wstałam - Pa Julia! - krzyknęłam jeszcze na pożegnanie. Wyszłyśmy z dojo i kierowałyśmy się do mojego nowego domu, niestety nie na długo, a szkoda naprawdę bardzo mi się tu spodobało. Szłyśmy niedługo, ale i tak wydłużyłyśmy sobie drogę, przez powolnie stawiane kroki i spacer przez park po drodze. Doszłyśmy wreszcie do małego jednorodzinnego domku. Weszłyśmy do środka, w kuchni spotkałyśmy moją mamę.
- Dzień dobry. - przywitała się Grace.
- Dzień dobry, a od kiedy ty tu mieszkasz Grace? - zapytała moja rodzicielka.
- Od 6 miesięcy. - oznajmiła Thomson. Poszłyśmy na górę do mojego pokoju.
No to jest pierwszy rozdział...
O niczym, ale jest☺
Krótki, ale jest☺
Bezsensowny, ale jest☺
Można by tego dużo wyliczać. Jak wam się podoba??? Dodać też bohaterów?
Bardzo fajny blog ;)
OdpowiedzUsuńSuper piszesz :*
Czekam na kolejne posty! <3
Pozdrawiam!
Podoba mi się Twój styl pisania. Na pewno będę tutaj wpadać częściej :)
OdpowiedzUsuńZapraszam również do siebie: http://hope-i-jonathan.blogspot.com/