Trwanie w poczuciu krzywdy i gniewie, jest jak picie trucizny i oczekiwanie, że umrze ktoś inny...
- Że co, to on już nie ma co z życiem robić tylko mi je zatruwać! - krzyknęłam zła. On jest... OHYDNY!!! Nie lubi mnie, a ja jego. Ciągle musi mi docinać i mnie ośmieszać. - A jak jest ta dobra wiadomość? - zapytałam jak już trochę ochłonęłam.
- Zapowiada się, ze tu zostajemy na stałe. - powiedziała i szeroko się uśmiechnęła.
- Czyli to jeszcze nie jest pewne. - nie ukrywam, że to już mnie ucieszyło, ale znając moich rodziców tu też długo nie pobędziemy... Chociaż w sumie jeszcze nigdy nie mówili nic o tym, ze to jest prawie pewne... Może jest szansa?
- Jeszcze nie dowiemy się na sto procent jak wróci twój tata. - -powiedziała i wróciła do gotującego się obiadu.
- Mamo...? - przypomniałam sobie, że miałam się zapytać, czy mogę się zapisać na lekcje karate.
- Tak?
- Mogę się zapisać do dojo? - zapytałam z nadzieją w głosie.
- Znowu... A co z nauką? - zapytała nie odrywając się od wcześniejszej czynności.
- Wiesz, że nie oleje szkoły, a karate to by było takie małe odprężenie... Odpoczęłabym od wszystkiego uderzając w manekiny... A to mi się przyda jak Mick tu przyjedzie... Tak w ogóle to kiedy ma zamiar się tu pojawić?
- Dzisiaj wieczorem, może, ale jutro do południa na pewno. Możesz iść do tego dojo. - rozweseliła przynajmniej tym, szybko pobiegłam do pokoju i się przebrałam w wygodniejsze ubrania. Wzięłam klucze do domu, telefon, gumy do żucia i portfel. Wybiegłam z domu rzucając krótkie "Pa" i pognałam do dojo. Mam 10 minut na dojście, więc powinnam zdążyć. W środku byli tylko Jerry i Rudy. Weszłam do środka i podeszłam do nich.
- Hej. - przywitałam się z uśmiechem.
- Witaj Kim... To jak zapisujesz się? - zapytał z nadzieją Rudy.
- Tak. - nie tracąc uśmiechu z twarzy.
- To świetnie idź się przebrać, Jerry ty też. Dzisiaj ma przyjść Bobby. - oznajmił i poszedł do swojego gabinetu. Poszłam do szatni i przebrałam się w kimono. Jak wychodziłam z szatni minęłam się z Grace. Przywitałam się z nią przytulasem. Chłopaki już się dawno przebrali i już się rozgrzewali. Jak dołączyła o nas Grace zaczęliśmy trening. Z racji tego, ze ma przyjść Bobby, Rudy ogłosił, ze najpierw będą sparingi.
- Najpierw Milton z Jerrym. - powiedział. Chłopaki stanęli na macie i zaczęli walczyć. Wygrał Jerry. Teraz walka między Grace a Jerry'm. Wygrała moja przyjaciółka, więc ja miałam z nią walczyć. Walczyłyśmy 5 minut i to ja odniosłam zwycięstwo. Najlepsze jest to, że nikt się nie przejmuje tym ze przegrał lub wygrał. Po prostu, się bawią. Gdy ja i Jack mieliśmy zacząć ostatnia walkę, do budynku wszedł duży koleś z czarnymi długimi włosami i wąsami. Miał ma sobie dziwną sukienkę.
- Bobby, witaj. Przyszedłeś na najlepszy moment. - oznajmił Rudy i razem z Wasabi'm usiedli na jednej z ławek. Zaczęła się walka. Blokowałam każdy jego cios i z wzajemnością. Walczyliśmy 15 minut, aż wreszcie Jack wykorzystał moja chwile nieuwagi i wylądowałam na macie. Podał mi rękę. Złapałam się jej i wstałam na równe nogi.
- Brawo, nigdy nie widziałem takiej walki. - powiedział Bobby i się uśmiechnął - Jak się nazywasz?
- Kim.
- Świetnie Kim. Mam dla was ogłoszenie. - oznajmił. Wszyscy włącznie z Rudy'm zabraliśmy się wokół niego - Za tydzień jedziemy na turniej do Barbados.
- To świetnie, słyszałem, ze to piękny kraj. - dodał Milton.
- Bardzo piękny, wycieczka jest sponsorowana przeze mnie. Wy musicie tylko przynieść zgody podpisane przez rodziców. - powiedział i podał każdemu kartkę - To by było na tyle, możecie iść się przebrać. - pobiegłyśmy z Thomson do szatni. Szybko się przebrałyśmy i umówiłyśmy się, że idziemy do Phila Falafela.
- Chłopaki idziecie z nami do Phila? - zapytała Grace.
- Jasne tylko wezmę, rzeczy - powiedział Jerry i podbiegł do szafki. Jak już wszyscy byli gotowi wyszliśmy z dojo i poszliśmy na falafele. Usiedliśmy przy stoliku. Ja Grace po jednej stronie, Jack i Milton po drugiej, a Jerry zabrał krzesło z innego stolika i przysiadł się do naszego. Zamówiliśmy posiłek.
- Kim, jedziesz na wycieczkę? Rodzice, a raczej mama ci pozwoli? - zapytała blondynka.
- Spokojnie pojadę. - powiedziałam.
- A ty Jerry jedziesz? - zapytała z uwodzicielskim uśmiechem w jej wykonaniu.
- Co? O tak jasne, że jadę. - powiedział i odwzajemnił jej gest. Kelner przyniósł nam nasze zamówienia. Zjedliśmy wszystko i zapłaciliśmy za posiłek. Wróciłam do domu o 17:30. Poszłam do pokoju i przypomniałam sobie o szkole przecież ja muszę jeszcze zrobić zadanie i się nauczyć na jutro. Szybko otworzyłam książki i zajęłam się tym. Na szczęście nie było dużo bo nie wiem do której bym siedziała. Po skończonej robocie wzięłam kąpiel i założyłam piżamę. Usiadłam przed laptopem i włączyłam Facebooka. Dostępna była Grace, i napisała do mnie:
G;Hej pytałaś się już mamy czy możesz jechać?
K;Nie, całkowicie wypadło mi z głowy.
G;No to się zapytaj teraz ;)
K;Dobra zaraz pójdę.
G;No to trzymam kciuki :*
K;Do zobaczenia :D
Wstałam i poszłam do mamy, siedziała w kuchni. Usiadłam bok niej i się do niej mocno przytuliłam.
- Co jest? - zapytała.
- Mam prośbę.
- Jaką.
- Mogę jechać na turniej.
- A gdzie i z kim?
- Z uczniami dojo, do Barbados.
- Do Barbados? A na ile?
- Nie wiem, ale za tydzień wtedy będą ferie.
- Dokładniej mi powiesz z kim jedziesz?
- Z Grace, Miltonem, Jerry'm i Jack'iem.
- Możesz. - powiedziała, po krótkiej chwili zastanowienia.
- Serio, dzięki, dzięki, dzięki... - zaczęłam się drzeć na cały dom - Jeszcze tylko to podpisz. - powiedziałam i położyłam karteczkę przed jej nosem. Chciałam iść na górę, ale mama jeszcze na chwilkę mnie zatrzymała.
- Kim ja i tata musimy jechać na trzy dni na drugi koniec miasta. Poradzisz sobie sama?
- Mamo, mam siedemnaście lat.
- No właśnie dlatego pytam.
- Tak poradzę sobie. - powiedziałam i poszłam na górę. Miałam cztery zaproszenia do znajomych, od: Miltona, Jerry'ego, Julii i Jack'a. Wszystkie zaakceptowałam i położyłam się spać.
Ta dam... Jest trzeci rozdział. Trochę mnie zacięło, ale napisałam;)
Kocham i czekam na komentarze :D
Świetny, naprawdę świetny :) Tylko ci pogratulować :D
OdpowiedzUsuńWycieczka na Barbados? Ach, zazdroszczę :)
Czekam na nn^^
Kocham, pozdrawiam! <3
Cudowne! <3
OdpowiedzUsuńPoważnie!
Podoba mi się :D
Czekam na nn;*
Pozdrawiam, Patt <3
Super rozdział! :D
OdpowiedzUsuńWycieczka na Barbados?!
Weźcie mnie ze sobą <333
Jestem ciekawa jak potoczą się relacje między Kim a Jackiem ;>
Czekam na następny rozdział <333
Jak bd miałą chwile to wpadnij do mnie xD
http://w-ciszy-nocy.blogspot.com/
Ja również chciałbym tam pojechać, a zawłaszcza na plażę :)
Usuń